czwartek, 5 maja 2011

Essence - Eyeliner w żelu 03 BERLIN ROCKS

Z serii: nowości Essence ciąg dalszy...


Gdy tylko dowiedziałam się, że do szaf wraz z innymi nowościami mają trafić żelowe eyelinery, od razu wiedziałam, że będę chciała przetestować to cudo w kolorze fioletowym o numerze i nazwie 03 BERLIN ROCKS.
Prawdę powiedziawszy nigdy nie miałam styczności z tego typu kosmetykami - jeśli o eyelinery chodzi, zawsze wybierałam te w kałamarzu (INGLOT, a od pewnego czasu moim sercem zawładnął eyeliner z Wibo).
Nie wiem czym było spowodowane moje stronienie od żelowych 'tworzycieli kresek' ;p chyba po prostu tak bardzo przyzwyczaiłam  się do sprawdzonej formy, z której przy tym byłam bardzo zadowolona.
No i tutaj, być może, wywołam falę zdziwienia, ale eyeliner w żelu niespecjalnie mnie urzekł. Jak na razie, mimo początkowemu zachwytowi połączonemu z ciekawością, testy wypadły dla mnie niezadowalająco, a mianowicie:
- nie potrafię zrobić kreski za 1 tudzież 2 pociągnięciami pędzelka ( tak jak to ma miejsce przy stosowaniu 'zwykłego' eyelinera).
- robienie kresek na powiekach zajmuje mi mnóstwo czasu ( w efekcie i tak nie uzyskuję takiej kreski jaką chcę).
Może to mój brak umiejętności w posługiwaniu się pędzelkiem do eyelinera (również Essence) jak i samym eyelinerem w żelu - nie neguję tego. Na razie co chwilę zaczepiam pędzelkiem o lusterko, co niesamowicie mnie irytuje ;P
Wiem jednak, że te eyelinery mają rzeszę fanek, ja do niej nie dołączę, pozostanę przy 'starym', poczciwym sposobie :)
Żeby nie było tak negatywnie - bo nie chcę wmawiać nikomu, że jest to kosmetyk zły, niedobry i ogólnie nieużyteczny - eyeliner trzyma się na powiece cały dzień, a przy tym nie 'powiela się', czego najbardziej się obawiałam. Ma piękny kolor, który na zdjęciach wygląda na  bardzo ciemny,  ale uwierzcie mi, że w rzeczywistości wypada o wiele lepiej (głęboki fiolet). W związku ze zmywaniem z powieki, nie zauważyłam żadnych trudności, demakijaż bezproblemowy. Cena także przystępna - 11,99zł, nie będę rozpaczać, że zamiast niego mogłam zaopatrzyć się w coś innego.

Zdjęcia z eyelinerem na powiekach:


Wyraziłam swoją subiektywną opinię na temat tego kosmetyku i raczej nie będę wypróbowywała innych wariantów kolorystycznych. Nie zawsze to co uchodzi za prawdziwy hit, musi być nim dla wszystkich :)
Jednakże eyeliner Essence nie zostanie pozostawiony w kącie na półce z kosmetykami, pewnie będę go używała co jakiś czas, a kto wie, może się do niego przekonam :)

21 komentarzy:

  1. Ja widząc nowości Essence przeszłam obojętnie nawet się dziwię czemu ale chyba wrócę tam żeby coś przetestować może dla mnie będą dobre ; )

    zapraszam ;
    http://scarbeq.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się, że essencowskim pędzelkiem dość trudno robi się kreskę

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie żelowe są łatwiejsze w obsłudze, ale trzeba parę razy próbować i nie poddawać się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo bym chciala przetestowac te essencowe eyelinery i pędzeli ale nie mam jak bo po prostu w u mnie w naturach albo ich nie ma albo sie rozchodza w mig a wczoraj bylam w trzech i nie widziałam ani jednego

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak czy siak kreska wyszła Ci ładna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też po wielu tygodniach ślinienia klawiatury w czasie czytania recenzji nabyłam swój żelowy eyeliner w kolorze brązowym i zachwytu nie ma... po pierwsze, moje zdolności w malowaniu można określić jako niewielkie i malowanie kreski pędzelkiem z essence wychodzi mi tragicznie. zamówiłam przy okazji pędzelek do eyelinera taki cieniutki ale jeszcze na niego poczekam. postanowiłam odkopać zaschnięty eyeliner z Wibo i po wyczyszczeniu go z czarnej brei użyłam do nakładania tego żelowego. efekt o wiele lepszy :) pocieszyłam się i podejmuję systematycznie kolejne próby. walczę! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten wyjątkowo kiepsko się nakłada... :/

    OdpowiedzUsuń
  8. mam brązowy i wrażenia są podobne. btw, śliczny makijaż, ten róż na powiece jest po prostu boski! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kupiłam zielony i jest to chyba najgorszy z wszystkich moich żelowych linerów a mam ich kilkanaście ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. pędzelek istotnie jest do niczego. jedyny plus jest taki, że łatwo się go czyści.
    też myślałam, że nie potrafię malować kresek, bo po jednym pociągnięciu pędzelkiem są miejsca bardzo ciemne i są miejsca niepomalowane, muszę je poprawiać później. no ale dla efektu warto.

    OdpowiedzUsuń
  11. oh my its gorgeous!! your eyes are very beautiful!! new follower here,i'd love if you follow back :)
    xoxox
    http://cosmopearls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Super Ci poszlo z tym eyelinerem! Dobrze, ze nie widzialas mojego ha ha. Masakra!

    http://mshaniaslittleworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi słuzy:) Ladnie sie u CIebie prezentuje na oku:)

    OdpowiedzUsuń
  14. polecam stronkę: http://www.beautyblogs.pl/

    tworzymy tam listę blogów kosmetycznych - zbieramy adresy blogów w 1 miejscu, aby ułatwić nawigację wśród blogów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Za to kolorek faktycznie ładny :) też stwierdziłam że zostaję przy "starym" sposobie nakładania eyelinerów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ładny kolorek :) Zawsze zachwycam się twoimi makijażami ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja także go zakupiłam :) Ciekawe jak się u mnie sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam czarny i fioletowy, a także dziwne wrażenie, że czarny jest bardziej napigmentowany i łatwiejszy w aplikacji. Fioletowy jest dość trudny i czasami muszę poprawiać kreskę dwa razy. Poza tym niestety przy Inglocie się chowają.
    Cóż, za taką cenę nie można wymagać cudów ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też nie potrafię tym eyelinerem namalować ładnej kreski, ciągle jakieś prześwity, nierówności. Ale polecam wypróbować ten eyeliner jako kolorową bazę pod cieni. Naprawdę długo się trzyma.

    OdpowiedzUsuń
  20. nie jesteś odosobniona - mnie tez nie urzekł - jest z nim coś nie tak :P
    jestem dalej wierna temu z Catrice

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty