Pewnie niejednokrotnie, w najmniej odpowiednim momencie, pojawiło się na Waszej twarzy przebarwienie/ wyprysk/ inna niedoskonałość. Wtedy najczęściej po spojrzeniu w lustro pojawia się stwierdzenie: 'muszę to ukryć!'. Trzeba zauważyć, że niekiedy nałożenie podkładu na twarz nie wystarczy i należy wytoczyć cięższy arsenał... Wtedy niezastąpiony okazuje się być korektor.
Dzisiaj przybliżę Wam korektor w sztyfcie KOBO ( Perfect Cover Stick), w obu występujących odcieniach: 102 Sand i 103 Beige.
Pierwsza rzecz, która od razu zwraca uwagę to opakowanie, które niezaprzeczalnie wygląda estetycznie. U podstawy korektora znajduje się pokrętełko, dzięki któremu możemy wysuwać/wsuwać korektor. Jednak, żeby nie było aż tak różowo, to niestety nie sposób zwrócić uwagi na niestabilność wkładu korektora, który podczas aplikacji, najzwyczajniej w świecie się giba na wszystkie strony, co może skutkować jego złamaniem. Mi na szczęście, jeszcze się to nie przytrafiło, gdyż staram obchodzić się z korektorem raczej ostrożnie i delikatnie.
Jak wspomniałam wcześniej, posiadam oba odcienie:
- 102 Sand - jasny korektor, zdecydowanie dla bladolicych. Uważałabym z tuszowaniem sińców pod oczami, gdyż mimo tego, że jest to najjaśniejszy odcień, z łatwością możemy uzyskać taki o to efekt .
- 103 Beige - pod względem kolorystycznym idealny, zaaplikowany na wypryski czy też pod oczy.
Oba odcienie cechują bardzo dobre właściwości kryjące oraz stapianie się ze skórą, co równa się naturalnemu wyglądowi.
Rzeczą, która najmilej mnie zaskoczyła, jest trwałość korektorów - pozostają na zaaplikowanym miejscu praktycznie aż do czasu demakijażu, nie ścierają się, tudzież nie znikają w magiczny wręcz sposób z naszej twarzy. Korektory z łatwością można rozprowadzić na problematycznych miejscach, nie zbierają się w zmarszczkach.
Wszystko pięknie, tylko to opakowanie... Podejrzewam, że u nie jednej osoby pozostał niesmak związany ze złamanym korektorem. Cena jest stosunkowo niska (14,99zł), jednak chyba każda z nas wolałaby posiadać pełnowartościowy produkt przez dłuższy czas, niż kilka aplikacji.
Dlatego ja dalej pozostaje czujna (:P) i z rozwagą będę używać moich korektorów, bo trzeba przyznać : spisują się wręcz świetnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Zwykle mój makijaż związany z ustami kończy się na szybkim 'maźnięciu' błyszczykiem tudzież balsamem ;P Jednak ostatnio stwierdziłam...
-
Przeszło już 1 miesiąc temu, zmieniłam kolor włosów za sprawą farby, którą otrzymałam do testów od firmy Henkel - Palette Salon Colors nr ...
-
Tak jak obiecałam - dziś post na temat pomadek CELEBRITY LIPS, z nowej kolekcji KOBO Elegance - a dokładniej odsłona 3, chyba najciekawszy...
-
racam po krótkiej przerwie. Stwierdziłam, że czas najwyższy pojawić się na blogu z kolejnym postem - w końcu 10 dni to sporo czasu. Wspomin...
-
Ostatnio na blogach, bardzo popularny stał się temat pewnych kosmetyków mineralnych, a mianowicie Annabelle Minerals. Tak się składa, że sa...
-
Stało się. Po kompletnym braku zainteresowania limitkami Catrice ( Essence też), w ciągu ostatnich miesięcy, w końcu ukazała się moja słaboś...
-
Wraz z dzisiejszymi promieniami słońca, o rok starsza (chlip, chlip), przybywam do Was z recenzją kosmetyku do makijażu, który stał się moim...
-
Jak widać jestem ofiarą tzw. zbieractwa, jeśli chodzi o tubki po podkładach. To jedynie część z tych, które miałam okazję używać. Właściwie ...
-
To już ostatnia część mojej kolekcji sypkich pigmentów KOBO. Na pierwszy rzut oka większość jest biało-kremowa. Nic bardziej mylnego, gdyż p...
-
Wodoodporna maskara, nie tylko w sezonie letnim, to dla mnie podstawa. Wbrew pozorom wcale niełatwo jest znaleźć na drogeryjnych półkach te...
Ja mam korektor rozświetlający, szykuję się już do recenzji i muszę przyznać że nie jest z nim źle.
OdpowiedzUsuńMoże być ciekawy :)
OdpowiedzUsuńfajny jest on chyba od początku trochę 'wystaje' ponad opakowanie? czy da sie go schować juz od nowości i wysunąć tylko kilka mm, chyba ułatwiło by to problem z tym gibaniem hehe
OdpowiedzUsuńAgnieszka: No właśnie od początku wystaje ponad opakowanie... Ja minimalnie go wysuwam, żeby wykluczyć jego ruszanie się i nie jest najgorzej :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie ja poczułam niesmak, jak mi się złamał, ja głupia wysunęłam go do końca przypadkowo, spadł na płytki i jeszcze w niego weszłam pantoflem... ;)
OdpowiedzUsuńbyło baardzo wczesnie rano :D
też go mam. i również obchodziłam się z nim jak z jajkiem :) nie złamał mi się, ale po prostu wypadł z tego zaczepu... jednak da się go używać :)
OdpowiedzUsuńDziewne to troche, ja na poczatku jak spojrzalam na zdjecie i zanim przeczytalam tresc postu myslalam ze mozna je jakos wykrecic, że tego korektora jest jednak troszkę wiecej :P
OdpowiedzUsuńNatalia: uuu bardzo niemiłe zdarzenie o poranku...
OdpowiedzUsuńYoAnka: Na zdjęciach nie jest wysunięty do końca :) Po całkowitym wysunięciu ma on gdzieś 3,5cm.
heh tak czytam te komentarze o wystawaniu gibaniu ;) tego korektora ale może go wypróbuję bo jednak mam problemy z niedoskonałościami a że odstawiam podkład no to od święta można by się umalować korektorem ;)
OdpowiedzUsuńBezimienna: Ja też zrezygnowałam z podkładu (tylko czasem nałożę do makijaży wstawianych na bloga, ale to też nie zawsze), ale jednak trzeba coś zatuszować i ten korektor jest dla mnie wybawieniem :)
OdpowiedzUsuńjakiś czas temu oglądałam je i miziałam się, kolory były całkiem ok ale własnie te opakowanie takie tandetne mi się wydawało i sobie darowałam.
OdpowiedzUsuńMi się złamał podczas noszenia w kosmetyczce. Nadaje się jedynie do trzymania w domu :P
OdpowiedzUsuńWe wszystkich drogeriach jest dostępny? Bo chyba się skusze:)
OdpowiedzUsuńhttp://dziewczynakomornika.blogspot.com/
Na razie korektorów u mnie dostatek, ale będę miała kobo na uwadze :)
OdpowiedzUsuńDziewczynaKomornika: w Drogeriach Natura :)
OdpowiedzUsuńtylko 3,5 cm? to dość mało jak za nawet niską cenę :>
OdpowiedzUsuńjednak recenzja pokazuje go w dość dobrym świetle!
zwrócę na niego uwagę :)
lajfstyle: Wiem, wiem... gdy czyta się '3,5cm' to wydaje się to bardzo mało, co innego zobaczyć to na własne oczy :P ilość nie powala, ale nie uważam też, że jest to jakoś specjalnie mało :) Korektor i tak jest używany raczej punktowo (wyjątek stanowi stosowanie pod oczy) i nie zużywamy go aż tak dużo :)
OdpowiedzUsuńZostałaś oTAGowana :)!
OdpowiedzUsuńZapraszam do zabawy!!
http://moje-kosmetyki-byn.blogspot.com/2011/07/tag-7-makijazowych-faktow-o-mnie.html
:*
aa..właśnie też tak myślałam, że coś odstaje ;) ale chyba się nad nim zastanowię ;) + zostałaś oTAGowana the Make-up Blogger Award. więcej informacji u mnie. ;)
OdpowiedzUsuńI szczerze mówiąc na zdjeciach (tych na skórze) też wyglądaja na naprawdę fajne:)
OdpowiedzUsuńChyba muszę taki zakupić w najbliższym czasie :)
OdpowiedzUsuńDoszedł cały i zdrowy. :) Dziękuje pięknie, za niego bo gdyby nie Ty, napewno nie miałabym okazdji go wyprobowac i oczywiście gdyby nie mój fart. ;)
OdpowiedzUsuńFajny i niedrogi, ja obecnie stosuje z eveline i jestem z niego zadowolona, jest on bardzo zbliżony opakowaniem do tego z KOBO, jednak kosztował ok. 12 zł. Dziękuje za dodanie mnie do obserwowanych, zrobiłam to samo :). Byłoby mi miło, gdybyś też podzieliła się ze mną spostrzeżeniami na temat mojego bloga oraz doradziła mi jak go prowadzić (jest on moim 1 blogiem).
OdpowiedzUsuńZ góry dziękuje.
Zapraszam: http://sleepingbeauty0.blogspot.com/
właśnie poszukuję korektora, bo obecny inglotowy się kończy i na pewno zwrócę na niego uwagę ; )
OdpowiedzUsuńobserwuję ; )