Odkąd w moim posiadaniu znalazł się sypki puder do cery trądzikowej i tłustej Jadwiga, praktycznie codziennie był on w stałym użyciu przeze mnie. Co najlepsze, nie widać ubytku produktu w opakowaniu - nie wiem czy będę go w stanie zużyć przed końcem jego ważności: 18.05.2014 :P
Mimo nadwyżki pudrów w posiadaniu, postanowiłam wypróbować inny , tym razem w kamieniu. Jako, że z produktami marki KOBO mam do czynienia, od początku ich pojawienia się na rynku, używam bądź używałam już chyba większości z nich, co do matującego pudru nie miałam większych obaw.
Wybrałam dostępny z pięciu, odcień 302 Natural Beige, który rzeczywiście zaaplikowany na twarzy daje naturalnie wyglądający efekt. Choć na poniższym zdjęciu, może się wydawać, że puder posiada żółtawe tony, nie dajcie się zwieźć, jak najbardziej jest to lekki beżyk.
Strona wizualna produktu wywiera pozytywne wrażenie. Płaski, niewielki, mieszczący 9g produktu kompakt, we wnętrzu którego znajdziemy dodatkowo lusterko, pomocne przy szybkich poprawkach w ciągu dnia. Opakowanie jest solidne, dzięki czemu nie musimy obawiać się o ewentualne, niespodziewane otwarcie i uszkodzenie pudru. Brak tu miejsca na gąbeczkę/puszek (takie jakie możemy znaleźć w niektórych pudrach innych firm), ale dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia, gdyż puder wolę zdecydowanie aplikować pędzlem.
Co do samego działania pudru, to rzeczywiście matuje naszą skórę, nadając jej przy tym aksamitny wygląd. Efekt ten utrzymuje się przez naprawdę długi okres czasu, ok.5-6h.
Jest to raczej puder, który w sam raz nadaje sie do wykończenia makijażu, jednak nie oczekujmy od niego jakiegoś super krycia czy zatuszowania niedoskonałości, tu polecałabym bardziej kryjący podkład lub ewentualnie użycie korektora.
Konsystencja lekkiego pyłku, sprawia, że łatwo się go nakłada, jednak osypuje się w opakowaniu, brudząc głównie lusterko.
Nie zauważyłam, aby puder wpływał w sposób negatywny na moją cerę, nie pojawiło się więcej krostek czy innych niedoskonałości, co dla mnie jest bardzo ważne, gdyż posiadam cerę skłonną do pojawiania się takich niemiłych niespodzianek.
Już któryś raz z koleii nie zawiodłam się na produkcie KOBO, chociaż nie jest to produkt idealny, z pewnością zasługuje na uwagę i ocenę dobrą. Jeśli oczekujecie naturalnie wyglądającego zmatowienia, bez efektu maski i za w miarę przystępną cenę - 19,99zł, to według mnie warto przyjżeć się bliżej powyższemu produktowi.
Mimo, że puder KOBO nie zdetronizował, obecnego 'króla pudrów' w moim rankingu (puder Jadwiga) :P, to na pewno nie zostanie on rzucony w kąt i zapomniany.
(Z przykrością ogłaszam, że mój aparat zginął śmiercią tragiczną - pęknięty wyświetlacz. Zdjęcia co prawda można zrobić, ale za pomocą 'celowania', więc tak do końca nie wiem jaki obszar obejmie obiektyw - nie ma co, osobliwe urozmaicenie zbierania materiałów do recenzji :P Sądzę jednak, że ta drobna techniczna niedogodność nie popsuje moich dalszych planów, a poza tym może wkrótce Mikołaj przyniesie mi nowy sprzęt :P)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Zwykle mój makijaż związany z ustami kończy się na szybkim 'maźnięciu' błyszczykiem tudzież balsamem ;P Jednak ostatnio stwierdziłam...
-
Przeszło już 1 miesiąc temu, zmieniłam kolor włosów za sprawą farby, którą otrzymałam do testów od firmy Henkel - Palette Salon Colors nr ...
-
Tak jak obiecałam - dziś post na temat pomadek CELEBRITY LIPS, z nowej kolekcji KOBO Elegance - a dokładniej odsłona 3, chyba najciekawszy...
-
racam po krótkiej przerwie. Stwierdziłam, że czas najwyższy pojawić się na blogu z kolejnym postem - w końcu 10 dni to sporo czasu. Wspomin...
-
Ostatnio na blogach, bardzo popularny stał się temat pewnych kosmetyków mineralnych, a mianowicie Annabelle Minerals. Tak się składa, że sa...
-
Stało się. Po kompletnym braku zainteresowania limitkami Catrice ( Essence też), w ciągu ostatnich miesięcy, w końcu ukazała się moja słaboś...
-
Wraz z dzisiejszymi promieniami słońca, o rok starsza (chlip, chlip), przybywam do Was z recenzją kosmetyku do makijażu, który stał się moim...
-
Jak widać jestem ofiarą tzw. zbieractwa, jeśli chodzi o tubki po podkładach. To jedynie część z tych, które miałam okazję używać. Właściwie ...
-
To już ostatnia część mojej kolekcji sypkich pigmentów KOBO. Na pierwszy rzut oka większość jest biało-kremowa. Nic bardziej mylnego, gdyż p...
-
Wodoodporna maskara, nie tylko w sezonie letnim, to dla mnie podstawa. Wbrew pozorom wcale niełatwo jest znaleźć na drogeryjnych półkach te...
spodziewałabym się większej ceny;)
OdpowiedzUsuńwow, ciekawe, i niska cena :)
OdpowiedzUsuńOstatnio polowałam na te puder, ale go w końcu nie kupiłam, ale chyba po tej recenzji się jednak skuszę:)
OdpowiedzUsuńmiałam ten puder, bylam bardzo zadowolona..miałam, byłam....upadl mi na ziemię i rozbil się na pyłek...przypomniałaś mi jaki był fajny, wykończę wet n wild i synergen i wróce do niego:) podobno bardzo dobry jest ten brązujący, naturalny bez pomarańczowego efektu:)
OdpowiedzUsuńMam ten puder i jestem w sumie zadowolona, choć mi przeszkadza, że nie mam jak upchnąć w opakowaniu gąbeczki. Kupiłam go specjalnie do noszenia w torebce, a nie bardzo lubię taszczyć ze sobą jeszcze składany pędzel... Tak to jest, jak się nie przemyśli zakupu ^^"
OdpowiedzUsuńna Kobo się zawiodłam, miałam sypki puder i był do niczego :\
OdpowiedzUsuńdzięki za obserwację :) też wrzucam Ciebie :)
OdpowiedzUsuńco do pudru - niestety nie mialam nigdy i nie znam :) wpadaj czasami na mojego bloga;)